Dlaczego Klasycy Interpretacja

Dlaczego Klasycy Interpretacja

Dlaczego klasycy metafory?

Dlaczego klasycy – analiza utworu – Wiersz ma budowę nieregularną, składa się z trzech części o różnej ilości wersów. Pierwsza część to piętnaście wersów, druga – dwanaście, a trzecia – osiem. Nie pojawiają się rymy. Utwór jest nietypowym przykładem liryki bezpośredniej,

  1. Podmiot liryczny ujawnia swoją obecność w ostatniej strofie, słowami „to co po nas zostanie”, utożsamia się ze zbiorowością.
  2. Tytuł utworu ma formę pytania, na które osoba mówiąca odpowiada za pomocą przykładów z życia Tukidydesa i współczesnych generałów.
  3. Podmiot liryczny pozostawia ocenę przedstawianych zdarzeń czytelnikowi.

Swoje odczucia wyraża tylko w dwóch ostatnich strofach utworu. Autor nie ujawnia wielu informacji na temat osoby mówiącej, odbiorca poznaje ją przez jej poglądy. Podmiot liryczny można utożsamić z autorem utworu. Warstwa stylistyczna utworu jest minimalistyczna.

Zastosowano niezbyt rozbudowane porównania („jak szpilka w lesie”, „jak płacz kochanków”). Poeta zastosował również metafory („skomlą na kolanach przed potomnością”, „mała rozbita dusza z wielkim żalem nad sobą”, „kiedy świtają tapety”). Opis jest plastyczny dzięki licznym epitetom („nieudanej wyprawy”, „długich mów”, „podobna afera”, „rozbita dusza”, „wielkim żalem”, „brudnym fotelu”).

Cały utwór jest oparty na kontraście między antykiem a współczesnością. Starożytności odpowiada wszystko, co wielkie i wzniosłe, czasy obecne charakteryzuje powtarzający się przymiotnik „mały” („mała rozbita dusza”, „małym brudnym fotelu”).

Dlaczego Zbigniew Herbert był klasykiem?

Zbigniew Herbert Dlaczego klasycy (1) W księdze czwartej Wojny Peloponeskiej Tucydydes opowiada dzieje swej nieudanej wyprawy pośród długich mów wodzów bitew oblężeń zarazy gęstej sieci intryg dyplomatycznych zabiegów epizod ten jest jak szpilka w lesie kolonia ateńska Amfipolis wpadła w ręce Brazydasa ponieważ Tucydydes spóźnił się z odsieczą zapłacił za to rodzinnemu miastu dozgonnym wygnaniem exulowie wszystkich czasów wiedzą jaka to cena (2) generałowie ostatnich wojen jeśli zdarzy się podobna afera skomlą na kolanach przed potomnością zachwalają swoje bohaterstwo i niewinność oskarżają podwładnych zawistnych kolegów nieprzyjazne wiatry Tucydydes mówi tylko że miał siedem okrętów była zima i płynął szybko (3) jeśli tematem sztuki będzie dzbanek rozbity mała rozbita dusza z wielkim żalem nad sobą to co po nas zostanie będzie jak płacz kochanków w małym brudnym hotelu kiedy świtają tapety Tytuł wiersza odsyła czytelnika do tradycji kulturowej starożytnej Grecji i Rzymu.

Tytuł wskazuje też na konieczność wieloznacznego rozumienia tekstu – ma formę pytania.

Podmiot liryczny ma psychikę współczesnego człowieka, jest powściągliwy w sposobie wyrażania się. W swoim monologu wskazuje na lekturę, która wywołała jego refleksje, rejestruje fakty i postawy ludzkie znane z historii dalszej i bliższej. Jest tylko narratorem.

Uporządkowanie kompozycyjne utworu jest bardzo ważne w jego interpretacji. Konstruuje przeciwstawienie: dawniej – dziś, ukazuje przemiany w postawach ludzkich i w sztuce.

Część pierwsza wiersza (fragment 1) zajmuje się fragmentem dziejów wojny peloponeskiej zapisanych w dziele Tukidydesa (Tucydydesa). Podmiot przytacza jeden epizod. Jednocześnie podkreśla nikłość tego epizodu w dziejach wojny i jego ogromne znaczenie w życiu Tukidydesa.

Potem (fragment 2) podmiot liryczny przedstawia uogólnione obserwacje postawy wodzów „ostatnich wojen”, tj. w czasach historii najnowszej w momentach klęsk. Ich postawa zostaje porównana z postawą Tukidydesa.

Kolejny fragment utworu (fragment 3) dotyczy sztuki, nie historii, i tylko pozornie tworzy niespójność z dwoma poprzednimi. Zauważ, że tym razem podmiot liryczny posługuje się trybem warunkowym.

Herbert bez obaw czerpie z ksiąg, obrazów, mitów, również z mądrości Biblii, ale szczególnych barw w jego poezji nabiera kostium antyczny. Wielu uważa Herberta za klasyka, który w postawach antycznych upatruje wzorców postępowania, odnajduje w nich powagę, spokój, prawość – obce współczesnemu światu.

O czym piszę Herbert?

Zbigniew Herbert najczęściej poruszał problematykę miejsca człowieka we współczesnym świecie i roli, jaką pełnią w owym świecie wartości. W jego utworach nie zabrakło też odniesień zarówno do historii najnowszej jak i historii sztuki.

Do jakich innych kultur odwoluje się Herbert?

Kim jest barbarzyńca ? – Barbarzyńca w ogrodzie z pewnością nie jest prostym zbiorem erudycyjnych tekstów o sztuce europejskiej, ubranym w luźną, niedookreśloną formę eseju. Rembrandta tu nie uświadczysz. Rembrandt ze wstępu to alibi, maska. A co się kryje pod maską, zdradza tytuł.

  1. Po pierwsze, kim jest barbarzyńca? Według encyklopedii to „obcy”, cudzoziemiec”, „przybysz z zewnątrz nie znający wyższej kultury centrum”.
  2. Dla obeznanych z popkulturą to muskularny wojownik, brutalny dzikus (który bywa szlachetny i tragiczny), zbudowany jak Arnold Schwarzenegger z filmu Conan barbarzyńca (1982) w reżyserii Johna Miliusa.

Czy taki jest barbarzyńca herbertowski, w domyśle: sam autor. Oczywiście, że nie! Więc jaki jest? Herbert odwołuje się do kultury nazywanej „rzymską”, a my upadek cesarstwa zachodniorzymskiego pojmujemy zgodnie z potocznym rozumieniem barbarzyństwa: jako wojnę, rzeź, krew płynącą słynnymi drogami i zagładę cywilizacji.

Nic bardziej mylnego! Barbarzyńca Odoaker, który 4 lipca 476 roku zdetronizował Romulusa Augusta, dokonał tego dzieła jako pretorianin i najwyższy w rzymskiej hierarchii dowódca armii polowej z tytułem magister militum, Detronizacja cesarza, dość trzeba przyznać niebarbarzyńska, miała formę zesłania do okazałej willi pod dzisiejszym Neapolem.

Trudno za barbarzyńskie — w potocznym tego słowa znaczeniu — uznać także kolejne posunięcia Odoakera: przyjęcie tytułu patrycjusza, odesłanie insygniów cesarskich wschodniorzymskiemu cesarzowi Zenonowi w geście poddania, bicie monet z jego wizerunkiem na znak zjednoczenia, a nawet dokonywanie w imię Rzymu znaczących podbojów: zdobycie Dalmacji i Sycylii.

Zaś jego następca, Teodoryk, zostawszy władcą dzięki temuż Zenonowi zrzucił futro barbarzyńcy, wdział togę o barwie cesarskiej purpury i zabrał się za remonty dróg, akweduktów, łaźni i budynków administracyjnych (cesarska administracja przetrwała „upadek” nienaruszona), a także przywrócił tradycję rozdawnictwa żywności oraz igrzyska cyrkowe.

Tę wspólnotę „podbijających” i „podbijanych” wspaniale ukazuje komediodramat Friedricha Dürrenmatta Romulus Wielki, Jest on doskonałym uzupełnieniem do Barbarzyńcy w ogrodzie, gdyż w ściśle historycznym kontekście pokazuje barbarzyńcę przybywającego do „centrum” po to, by zająć należne w nim miejsce, bardziej rzymskiego od rodowitych Rzymian. Dlaczego Klasycy Interpretacja Perugino, Apollo i Marsjasz | ok.1483, Luwr, Paryż „Podróż artystyczną” dopisujemy mu sami, w procesie lektury, pomijając fakt, że Herbert uciekał od potocznie rozumianego artyzmu. Nie ma w Barbarzyńcy w ogrodzie geniuszy-celebrytów „Wielkiej Sztuki”: Michałów Aniołów, da Vincich, Tycjanów i Rafaelów, nie ma Koloseów, Watykanów i Luwrów tego świata.

Barbarzyńca spaceruje po ogrodzie zdumiewająco własnymi ścieżkami, jakby znał go lepiej od ogrodników. Już początek pierwszego eseju nie pozostawia wątpliwości: ten tomik nie zaklina artystycznych skarbów w słowa, nie jest świadectwem uwielbienia wielkiej sztuki. Wręcz przeciwnie: jest aktem świadomej, przemyślanej kreacji, łacińskim recreatio w sensie „ponownego stworzenia”.

Brzmi to dziwnie i trudno w to uwierzyć? No to spójrzmy na arcydzieło Zbigniewa Herberta niewinnym, nieuprzedzonym okiem.

Jak wedlug Zbigniewa Herberta należy czytac Biblie?

Zbigniew Herbert „Książka” – interpretacja. – Ściągi, wypracowania, lektury Tytułową książką w wierszu Z. Herberta jest, Poeta prezentuje nam swoje rozważania na temat tego, jak czytać Biblię, jak ją pojmować i interpretować. Herbert nie krępuje się przyznać, że choć od dawna wczytuje się w Biblię, nigdy nie zdoła jej zrozumieć do końca.

  • W swej lekturze stoi w miejscu.
  • Zgłębia Księgę Rodzaju, wczytuje się w historię Adama i Ewy.
  • Ma wrażenie, że poznając historię naszych prarodziców, dowie się prawdy o ludziach.
  • Trzecia strofa utworu zawiera cytat z Biblii: najgorszą rzeczą w sprawach ducha jest pośpiech.
  • Sprawy duchowe, religijne należy rozważać spokojnie, w skupieniu, ciszy.

Stwierdza przy tym, że masz lata przed sobą. W Biblii więc należy się rozsmakowywać, czytać uważnie, nigdzie się nie śpiesząc. W końcowej części utworu Herbert stwierdza, że wie, iż jego przyjaciele, znajomi drwią z niego, widząc go zaczytanym w Biblii. : Zbigniew Herbert „Książka” – interpretacja. – Ściągi, wypracowania, lektury

Czego dowiadujemy się o podmiocie lirycznym wiersza Zbigniewa Herberta Raport z Oblezonego miasta?

Raport z oblężonego Miasta – interpretacja – Zbigniew Herbert nawiązuje w wierszu do trudnej historii Polski: zaborów, wojen światowych, oraz powojennych czasów komunistycznych. Początkowo stara się opowiadać o wydarzeniach beznamiętnie, jak przystało na kronikarza, a w końcu tę rolę mu przydzielono.

  1. Nie wie nawet, kto przeczyta jego relację, nie wiadomo, jakie będą dalsze losy jego narodu, ma przynajmniej nadzieję, że tej historii przyjrzy się ktoś z zewnątrz.
  2. Od razu widać jednak, że osobie mówiącej daleko do beznamiętnego kronikarza: nie pamięta, nawet kiedy dokładnie rozpoczęło się oblężenie.

Jak jednak zauważa, jest to powszechna przypadłość: Miasto, będące metaforą Polski, przeżyło już tak wiele oblężeń i wojen, że trudno określić, kiedy się to wszystko zaczęło. Mimo zadeklarowanej roli kronikarza, podmiotowi lirycznemu towarzyszą silne emocje.

  • Od razu widać, że dalsze losy Miasta nie są mu obojętne.
  • Podziwia nawet ruiny, ponieważ świadczą, że naród jeszcze istnieje i się broni.
  • W wierszu pojawiają się nawiązania do Dżumy Alberta Camus,
  • Prawdopodobnie nie jest to przypadkowe, ponieważ ta powieść, z pozoru opowiadająca o epidemii dżumy w algierskim mieście Oran, często jest traktowana, jako metaforyczna opowieść o II wojnie światowej.

Podmiot liryczny opisuje zdarzenia, w rzeczywistości dziejące się na przestrzeni lat, wymieniając je, jak dni tygodnia, co potwierdza jego słowa o zaburzonym braku poczucia czasu. Pojawiają się nawiązania do powieści Alberta Camus: początkiem tragedii jest szczur, symbolizujący niepozorne oznaki zbliżających się dramatycznych wydarzeń. Czytaj dalej: Autentyczność i udawanie w relacjach międzyludzkich. W pracy odwołaj się do: wybranej lektury obowiązkowej, innego utworu literackiego oraz wybranych kontekstów. Ostatnia aktualizacja: 2023-06-23 11:49:46 Opracowanie stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r.

Z czego składa się raport?

Raport to rodzaj tekstu, który ma na celu dokładne sprawozdanie z czegoś, co się wydarzyło. Relacjonuje i porządkuje informacje. Podczas pisania raportu dbaj o konkretny i rzeczowy język oraz przekazanie obiektywnych informacji. Pamiętaj o ich odpowiednim uporządkowaniu.

Co to jest raport? Raport to forma wypowiedzi, której celem jest sprawozdanie z określonych prac czy działań lub relacja o stanie czegoś. Jak napisać raport? Podczas pisania raportu najważniejsze jest dokładne wskazanie, czego raport dotyczy i co dokładnie się wydarzyło. Język raportu powinien być neutralny, precyzyjny i konkretny.

Wskazówki : 1. Dostosuj styl i język do odbiorcy i przedmiotu raportu.2. Pisz konkretnie, rzeczowo i zwięźle.3. Uporządkuj informacje.4. Dokonaj selekcji informacji.5. Określ dokładnie, co jest celem raportu.6.Określ dokładnie, czego dotyczy raport i dla kogo jest pisany.7.

  1. Unikaj sformułowań oceniających, raport powinien być obiektywną relacją.8.
  2. Podziel tekst na części.9.
  3. Zadbaj o czytelny układ graficzny.10.
  4. Dbaj o poprawność językową.
  5. Schemat raportu Raport zawiera zwykle następujące elementy: – cel raportu Określ dokładnie i precyzyjnie cel i przedmiot raportu.
  6. Odbiorca raportu Wskaż, do kogo kierowany jest raport.

– nadawca raportu Wskaż, kto jest autorem raportu. – czas i miejsce Określ czas i miejsce raportowanych zdarzeń. – treść raportu W treści raportu napisz, co miało miejsce/co się wydarzyło, jakie podjęto działania, jakie zastosowano metody, jakie były tego konsekwencje, jakie podjęto decyzje i jakie ustalono plany na przyszłość itp.

Czego uczy nas Pan Cogito?

Przesłanie Pana Cogito (Z. Herbert) – Opracowania, lektury, fiszki, testy Pan Cogito jest tytułowym bohaterem tomu wierszy Herberta wydanego w 1974 roku pt. Pan Cogito. Jego imię nawiązuje do słów Kartezjusza: „Cogito ergo sum” (myślę, więc jestem). Pan Cogito to zatem człowiek myślący, kierujący się w życiu rozumem, wierzący w jego potęgę.

Samo stworzenie takiej postaci wiąże się z intelektualnym i filozoficznym charakterem twórczości Herberta. Na cykl o Panu Cogito składają się refleksje i przemyślenia natury filozoficznej, moralnej i etycznej. Przesłanie Pana Cogito jest zbiorem przykazań, wskazówek, jakimi powinien kierować się w życiu człowiek.

Świat, w którym przyszło mu żyć, to świat zła, pełen przemocy, terroru, gwałtu, zakłamania i zniewolenia. Znaleźli w nim dla siebie miejsce ludzie źli, tchórze, szpicle, mordercy, dla których moralność i etyka nic nie znaczą. Jak w takim świecie odnaleźć miejsce dla siebie? Jak zachować własną tożsamość? Herbert próbuje dać odpowiedź na te pytania, wskazuje co robić, jak żyć, by nie zatracić siebie:

„idź wyprostowany wśród tych co na kolanach”,należy zachować godność, być niezależnym, wyprostowanym, nawet wtedy, gdy inni klęczą. „bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy”.

Tymi słowami podmiot liryczny zwraca uwagę, iż trzeba śmiało wygłaszać własne sądy, nie uginać się, być odważnym, służyć prawdzie i etyce, nawet, gdyby konsekwencją tego miała być śmierć. Często jedynym możliwym wyrazem swojego stosunku do rzeczywistości są Gniew (choć bezsilny) i Pogarda „dla szpiclów katów tchórzy”.

Nawet gdy uczucia te niczego nie są w stanie zmienić, przypominają o niezgodzie i sprzeciwie wobec istniejącej sytuacji. Tylko one mogą wyrazić bunt wobec przemocy, brutalności, głupoty, agresji. Pan Cogito mówi, że obrońca ideałów nie otrzyma żadnej nagrody. Stwierdza, iż jedyne, co go może spotkać, to śmierć – nie w otwartej walce, lecz „zabójstwo na śmietniku”.

Przestrzega: „strzeż się jednak dumy niepotrzebnej (.) strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy.”. Nie wolno zapominać o uczuciach podstawowych, sprawach najważniejszych: miłości, współczuciu, przyjaźni, więzi z człowiekiem i przyrodą.

Jedynie tradycja, kultura, wzory postępowania i kodeks moralny mogą być oparciem. Są one nośnikami niemodnych już dziś wartości, takich jak: godność, duma, odwaga, wierność, tolerancja, niezależność. W ostatniej strofie poeta przywołuje imiona bohaterów, których postępowanie stało się wzorem: Gilgamesz (bohater eposu babilońskiego), Hektor (obrońca Troi), Roland (średniowieczny rycerz).

Nagrodą dla człowieka kierującego się takimi zasadami może być włączenie go do grona bohaterów, którzy byli wierni sobie i swoim przekonaniom. Ostateczne polecenie, nakaz Pana Cogito brzmi: „Bądź wierny Idź”. : Przesłanie Pana Cogito (Z. Herbert) – Opracowania, lektury, fiszki, testy

Co kłopoty Pana Cogito mówią o istocie myślenia?

W jaki sposób Pan Cogito ocenia współczesny świat? – Ściągi, wypracowania, lektury Zbigniew Herbert napisał wiele wierszy, ale czytelnicy pamiętają zwłaszcza o tych, w których pojawia się Pan Cogito. Ten oryginalny bohater spełnia ważną rolę skoro autor poświęcił mu tomik z 1974 roku zatytułowany właśnie „Pan Cogito”.

  1. Nie ma wątpliwości, że Herbert wybierając imię dla swego bohatera nawiązał do słynnej sentencji Kartezjusza.
  2. Ten twórca racjonalizmu powiedział: „Cogito ergo sum” i tym samym przypieczętował rolę rozumu w ludzkiej egzystencji.
  3. Współczesny poeta celowo chciał przywołać tak odległą tradycję, by z dawnej perspektywy spojrzeć na teraźniejsze problemy.

Warto zastanowić się, co go szczególnie zainteresowało. Pan Cogito z jednej strony przypomina każdego z nas. Ma swoje błędy i zalety. Jednak wyróżnia go to, że uparcie snuje refleksje nad różnymi zjawiskami światem. W jego rozważaniach poczesne miejsce zajmuje problematyka etyczna.

  • Bohater szuka wartości, które zostały zagubione w ostatnim czasie, a kiedyś stanowiły klucz do rozwoju cywilizacji śródziemnomorskiej.
  • Chociaż poprzez wieki wiele się zmieniło, jeśli chodzi o styl życia człowieka, to pewne ideały w dalszym ciągu powinny funkcjonować.
  • Taki pogląd reprezentuje Pan Cogito i próbuj pokazać współczesnym drogę do prawdziwego szczęścia.
See also:  Dlaczego On? Obsada

Okazuje się, że dużo jest zagubionych i niepewnych, a ci najbardziej potrzebują jasnego sygnału, co jest dobre, a co złe. Pan Cogito jest dla nich pewnym drogowskazem, ale ponieważ nie jest obdarzony pełną mądrością wszechwiedzą, więc woli odwołać się do sprawdzonych wartości.

Na pomoc współczesnym przywołuje odległe autorytety pochodzące z odległych epok, między innymi z antyku. Skoro coś się sprawdziło przez wiele, wiele lat trwania cywilizacji europejskim, więc warto iść w tym kierunku nadal. Taki jest tor myślenia naszego bohatera. Stara się także rozważyć aktualną kondycję człowieka, odkryć wszystkie motywy jego postępowania, przeanalizować najczęściej podejmowane decyzje, poddać je surowemu osądowi i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Zobaczmy teraz jak to się dzieje w konkretnych utworach poety. Kiedy przeczytamy tytuł „Rozmyślania Pana Cogito o odkupieniu”, już wiemy co znajduje się w centrum zainteresowania naszego bohatera. Podmiot liryczny zastanawia się nad poświęceniem się Boga dla dobra człowieka.

Przyjęcie śmierci krzyżowej przez Jezusa było formą ofiary. Teraz po upływie tylu wieków nasuwają się pytania, dotyczące sensu tego zdarzenia. Przecież wiązało się z nim ogromne cierpienie. Wątpliwości budzi fakt, że trzeba było aż takiego poświęcenia Chrystusa, by zbawić człowieka i doprowadzić do pojednania ze Stwórcą.

Jezus musiał zapłacić straszliwą cenę za odkupienie grzechów całej ludzkości. A przecież nie widać wdzięczności z tego powodu. Pan Cogito formułuje wniosek:

  • lepiej było królować
  • w barokowym pałacu z marmurowych chmur
  • na tronie przerażenia
  • z berłem śmierci

Tak więc zejście do ludzkiej sfery, zamieszkanie pośród najuboższych i bratanie się okazało się błędem. Ludzie odrzucili dobrego i miłosiernego Boga, nie docenili Jego męczeństwa. Odwrócili się od Pana i zlekceważyli Go. Pan Cogito całkiem słusznie zauważa, że tylko może wpłynąć na postawę jednostki i zahamować niepokojące zachowania.

Z bojaźni przed okrutnym Stwórcą, królującym „na tronie przerażenia” z nieodłącznym „berłem śmierci”, może by chociaż niektórzy zastanowili się nad swoim postępowaniem. Wtedy by może starali się unikać zła. A tak wykorzystują miłosierdzie Boga i nie chcą iść wskazaną przez Niego drogą. To w złym świetle stawia wszystkich współczesnych.

W innym wierszu tytułowy bohater tomiku spotyka się z holenderskim filozofem i nic dziwnego, że „Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy”. Tytuł pokazuje to co jest najistotniejsze. Przywołany Baruch Spinoza jest postacią autentyczną. Ten myśliciel opowiadał się za formą panteizmu i dążeniem do poznania jako najwyższym dobrem.

W jego koncepcji położono nacisk na jedność człowieka ze światem. Twierdził także, iż nie ma potrzeby odwoływania się do transcendencji. Starał się nie wykraczać poza sferę pojmowaną przy pomocy umysłu. Pan Cogito w pewien sposób polemizuje z tą koncepcją filozofii. Opowiada zatem, jak Spinoza otwiera się na inne doświadczenia i kontakt z Bogiem.

Jednak nie ma to nic wspólnego z mistycznym uniesieniem, czy duchowym poznaniem. Bóg objawia się w formie materialnej i zachowuje się niczym, Spinoza chce więc wykorzystać nadążającą się okazję i zadaje mnóstwo pytań natury metafizycznej. Jednak rozmówca uparcie milczy.

  1. -dbaj o dochody
  2. jak twój kolega Kartezjusz
  3. Okazuje się, że filozof zajmując się próbą całościowego opisania świata, całkowicie zapomniał o przyziemnych, ale jakże koniecznych sprawach. Powinien jednak zadbać o swoje otoczenie, nabyć mieszkanie, zatroszczyć się o dobra materialne ale i o inne sprawy:
  4. -pomyśl
  5. o kobiecie
  6. która da ci dziecko

Spinoza szukał niewątpliwie wielkich rzeczy, chciał dotrzeć do zrozumienia istoty świata, ale na tym życie nie powinno się kończyć. Nie należy zapominać o potrzebie założenia rodziny, wydaniu potomka na świat. To jest równie istotne jak mądre filozofowanie.

Dla Boga bowiem liczy się nie tylko zdobywania wiedzy, ale także umiejętność obdarzani kogoś uczuciem. Potępia tym samym „racjonalną furię”, na rzecz miłości. Woli również „być kochany przez nieuczonych i gwałtownych” niż mędrkujących myślicieli. Takie subiektywne spojrzenie pokazuje, w jakim kierunku powinien pójść człowiek, jeśli chce się przypodobać Bogu.

Ciekawy pomysł przedstawia także utwór pt. „Pan Cogito a ruch myśli”. Herbert rozprawia się tam z jałowością sfery duchowej we współczesnym świecie. Pokazuje jak ograniczone są horyzonty współczesnego człowieka. Jego myśli uparcie krążą wśród „szarych pagórków” oraz „nudnego krajobrazu”.

Nie sięgają w górę, gdzie zamieszkuje Bóg. Jego celem jest tylko doczesność i jej się uparcie przygląda. Poeta odwołuje się tutaj do potocznego powiedzenia, iż „myśli chodzą po głowie”. Jednak jego wnioski są raczej niepokojące. „Źródła” dawnych wielkich idei wyschły i człowiek nie może do nich wrócić. Rodzi się zwątpienie w potęgę ludzkiego umysłu.

Nawet jeśli poszczególne myśli kieruje się gdzieś dalej:

  • nie dochodzą
  • bo nie ma dokąd
  • siedzą na kamieniu
  • załamują ręce
  • pod chmurnym
  • niskim
  • niebem
  • czaszki

Podstawowym „instrumentem” poznania jest dla współczesnego człowieka – racjonalizm. Jednak nie zawsze on jest w pełni przydatny. Co prawda pomaga zbierać informacje, analizować je i wyciągać z nich wnioski. Niemniej są takie sfery, gdzie jest on niewystarczający.

Nie może nam nic powiedzieć w kwestii wiary. Pan Cogito zauważa, iż myśli mogą sprowadzać na manowce, zwodzić i dlatego nie można tylko do nich się ograniczać. W innym wierszu Cogito chce zdobyć duchowe wyciszenie. Tylko wtedy może sięgnąć dalej. Jednak to nie jest łatwe. Mówi o tym tekst „Pan Cogito a myśl czysta”.

Pragnie doznać jakiś wyższych odczuć zawsze towarzyszy człowiekowi i czasami może się on zgodzić na wielkie poświęcenie byle do tego stanu się zbliżyć. Jednak nie wiadomo do końca, co należy zrobić, aby osiągnąć wielką przejrzystość myśli. W pierwszej kolejności trzeba pozbyć się poczucia własnej cielesności.

Ilekroć nasz bohater jest już blisko celu, u progu nirwany, wtedy nawiedza, go jakaś prozaiczna myśl o ziemskich sprawach. Proces ten mnie ma końca i ostatecznie pokazuje się, że Pan Cogito, podobnie jak każdy człowiek, nie może oderwać się od ziemi i zwyczajnych spraw. Skażony cielesnością nie jest w stanie wznieś się tylko w rejon ducha.

Można upragniony stan zdobędzie po śmierci:

  1. kiedyś
  2. kiedyś później
  3. kiedyś ostygnie
  4. osiągnie stan satori
  5. i będzie jak polecają mistrzowie
  6. pusty i
  7. zdumiewający
  8. Tylko w zaświatach możliwe jest takie metafizyczne uniesienie.

W utworze zatytułowanym „Pan Cogito o postawie wyprostowanej” w jeszcze większym stopniu dokonuje się oceny współczesności. Zbigniew Herbert wnikliwie analizuje stosunek ludzi do różnych zagrożeń. Można w tym widzieć próbę zmierzenia się ze systemem totalitarnym.

Jednak wnioski są niewątpliwie uniwersalne i można je odnieść do wielu trudnych okoliczności, w których znalazła się jednostka. Kiedy na człowieka czyhają niebezpieczeństwa, wtedy do głosu dochodzą najprymitywniejsze instynkty. Głównym celem człowieka jest wtedy przeżycie i będzie zmierzał do tego nawet po trupach.

Może sięgnąć po metody niegodne człowieka. Herbert z całą mocą potępia wszelkie tego typu zachowania. Nie godzi się na uległość wobec zła, popadanie w totalne zakłamanie. Pan Cogito nie pozostaje obojętny, wobec tego, co go otacza. Jednak całkiem trzeźwo ocenia wszystko i ma świadomość, jak niewiele można działać w pojedynkę.

  • pozostało mu niewiele
  • właściwie tylko
  • wybór pozycji
  • w której chce umrzeć

Skoro nie można zmienić sytuacji, pozostaje z honorem wytrwać przy zasadniczych ideach. Nie wolno się temu sprzeniewierzyć. Warto nawet poświecić własne życie, byle tylko zamanifestować trwałość pewnych wartości. Niesprzyjające okoliczności zewnętrzne nie mają tu nic do rzeczy.

Najważniejsze jest to, co tkwi w głębi człowieka. Skoro mieści się tam dobro, to można być pewnym, w jakim kierunku człowiek pójdzie. Analizowany poetycki tomik wieńczy „Przesłanie Pana Cogito”. Zawiera ono kodeks moralny, który nakazuje współczesnemu człowiekowi zachowanie godnej postawy nawet w dramatycznych okolicznościach.

Jego bezkresna wędrówka w końcu osiągnie kres, a wtedy trzeba będzie się rozliczyć z wszystkiego. Wybór właściwej drogi nigdy nie jest łatwy, co do tego Herbert nie ma wątpliwości. Kto wybiera ścieżkę prosta ten w krótkim czasie znajdzie się w gronie „tych co na kolanach”.

To sformułowanie oznacza przynależność do tych, co słabi i nie wytrwali. Poeta pragnie propagować całkiem odmienne metody. Zachęca do bycia odważnym, zachowania wierności zarówno sobie jak i wyznawanym wcześniej ideałom. Wtedy można liczyć na pokonanie zła. Chwilowe klęski nie powinny załamywać, bo one są wliczone w porządek rzeczy.

Jednak ostateczne zwycięstwo znajdzie się po stronie dobra, trzeba o tym ciągle pamiętać. Na niegodziwość należy odpowiadać zdecydowaną postawą, wewnętrznym sprzeciwem. Oczywiście za wybór etycznych wartości nie można liczyć na wymierne korzyści. Jednak jesteśmy zobligowani do ” świadectwa”.

Ostatecznym celem jest „złote runo nicości”. To metaforyczne sformułowanie nie przynosi żadnej nadziei i optymistycznego zakończenia. Raczej uświadamia beznadziejność większości naszych starań. Pan Cogito bardzo krytycznie ocenia swą współczesność, formuje wnioski na przyszłość. Chce zmusić człowieka do podjęcia zdecydowanych działań w imię ochrony wartości.

Wiersze Herberta moją zasadniczo charakter paraboli. W ten sposób wprowadzona zostaje warstwa uniwersalna. Nie można więc je odnosić tylko i wyłącznie do czasów PRL-u. Dzisiaj także znajdziemy w nich wiele treści aktualnych. Zagubieni w świecie fałszu powinniśmy szukać honoru, prawdy, dobra.

: W jaki sposób Pan Cogito ocenia współczesny świat? – Ściągi, wypracowania, lektury

Co to znaczy Cogito?

Znaleziono w książkach Grupy PWN cogito oznacza akt świadomości; z cogito, czyli aktualnej myśli, Descartes wyprowadził rzeczywistość duszy jako indywidualnej substancji; pewna antycypacja kartezjańskiego cogito znajduje się już w dziele św. Augustyna O państwie Bożym (wydanie polskie 1835, nowy przekład 1977); później formuła cogito była poszerzana w bezosobowym sensie: cogito ergo est — przez A.

Jaka decyzje podejmuje Pan Cogito?

Interpretacja wiersza Zbigniewa Herberta Pan Cogito. Powrót – Ściągi, wypracowania, lektury W utworze przedstawiono postać znaną z wielu wierszy Zbigniewa Herberta – Pana Cogito. Bohater zdecydował się na powrócić do ojczyzny. Poeta podkreśla, że decyzja o powrocie została podjęta, chociaż Pan Cogito nie zapoznał się dokładnie z warunkami, jakie panują w jego ojczystym kraju.

Tymczasem wiedza podmiotu lirycznego jest znacznie większa. Może więc twierdzić, że konsekwencje tego będą dla Pan Cogito okropne, a jego wybór nie jest najszczęśliwszy. Jednak nie odnosi się do tej decyzji z dezaprobatą, wydaje się nawet, że dobrze rozumie motywy i postawę bohatera, zmęczonego oddaleniem od ziemi ojczystej.

Widzi, że nie czuje się szczęśliwy, że nie chce i nie umie udawać dłużej zadowolenia. A to dlatego, że nie jest mu obojętna sytuacja ojczyzny. Nie nadaje się do bycia emigrantem, w obcym kraju wszystko, nawet codzienne zajęcia, czynności i wypowiedzi, są koszmarnym wysiłkiem.

  • Dlatego postanawia skończyć z tą grą pozorów.
  • Nie zamierza dalej udawać, że mają dla niego jakiekolwiek znaczenie przyjęcia i towarzyskie uznanie.
  • Bardziej obchodzi go bieda, powszedniość i cierpienia w kraju urodzenia.
  • Nie chce już dłużej przeżywać męki smutku, zarazem ma poczucie, że do niczego tu nie jest przywiązany.

W kraju wygnania nie ma osób bliskich, rodziny, co pomogłoby zapomnieć mu o tym, że żyje na obczyźnie. Chwile ukojenia przynosi mu tylko kontemplacja piękna dzieł sztuki i zabytków. Dla Pana Cogito decyzja o powrocie jest ostateczna, chociaż zdaje sobie sprawę, że to wybór tragiczny.

  1. Oczyma wyobraźni widzi bowiem nastrajające go melancholijnie pejzaże i oznaki politycznej niewoli (druciane płoty).
  2. Zarazem wie, że gdy wróci tam, nie będzie mógł już wyjechać.
  3. Drzwi zatrzasną się na zawsze.
  4. Dlatego podmiot liryczny pyta, niejako w imieniu osób życzliwych Panu Cogito, dlaczego decyduje się on na wyrzeczenie się wygodnego i bezpiecznego życia.

Przecież upływ czasu na pewno ukoiłby nostalgię i przygnębienie, a tęsknota ustąpiłaby przyzwyczajeniu. Tu przecież można być szczęśliwym, radosnym, można zbudować dom, stworzyć dający wewnętrzny spokój azyl. Dlatego udzielają mu rad, by spróbował zapomnieć, a pomogą mu w tym zabawa i alkohol.

To skuteczny sposób na ukojenie cierpienia i rozterek. Jednak nie wpływa to na decyzję Pana Cogito. Chce wrócić do miejsc i ludzi sobie najbliższych, do tego, co zachował we wspomnieniach. I chociaż pamięć o rodzinie oraz przyjaciołach nieco wyblakła, to Pan Cogito wierzy, że uda się mu odświeżyć ją. Nie obce jest mu oczywiście zwątpienie i rozterki.

Nie znajduje racjonalnych przesłanek swojej decyzji, ale czuje, że nie może postąpić inaczej. Może to kwestia poczucia patriotyzmu. Ma dość skrywanego w sercu strachu. Uważa, że musi w końcu stanąć oko w oko z rzeczywistością i osobiście przekonać się, czy można tam żyć. : Interpretacja wiersza Zbigniewa Herberta Pan Cogito. Powrót – Ściągi, wypracowania, lektury

Jaki charakter mają Przygody Pana Cogito?

Niezwykła postać człowieka myślącego – Pan Cogito – Ściągi, wypracowania, lektury Pan Cogito to twór Zbigniewa Herberta, który ma być przykładem człowieka, który myśli i w ten sposób zmienia świat. Poznaje też rzeczywistość raczej od tej strony umysłowej, a nie materialnej.

  • Cały tomik nosi tytuł „Pan Cogito”, ponieważ ta postać jest swego rodzaju bohaterem tych utworów.
  • Pomysł nazwania bohatera wierszy Pan Cogito wziął się od słów Kartezjusza: „Cogito, ergo sum”.
  • Ciekawy do analizy wydaje się zatytułowany: „Modlitwa Pana Cogito – podróżnika”, która rzeczywiście jest specyficzną modlitwą człowieka, zachwyconego światem stworzonym przez Boga.

Składa się na nią kilka elementów podstawowych modlitw: dziękczynienia, prośby, błagania i uwielbienia, a także przeprosin. Utwór pokazuje nam w jaki sposób zwracać się do stwórcy ze swoimi sprawami. Przede wszystkim nie należy zatrzymywać się tylko na prośbie bo i inne rzeczy są ważne.

Pełne spotkanie z Bogiem obejmuje znacznie więcej niż tylko błaganie o pomyślność. Bohater wiersza dziękuje za wspaniały świat, zwracając się do kreatora wszelkiego stworzenia z ogromną atencją. Podmiot liryczny wypowiada się w swoim imieniu, dlatego możemy ten utwór zaliczyć do liryki bezpośredniej. Poza tym wielokrotnie w liryku pojawia się apostrofa, co nadaje mu nastrój odrobinę podniosły.

Każde stwierdzenie skierowane do Boga to odrębny wers. Ponadto Herbert operuje paralelnymi fragmentami, choćby tymi na początku i końcu utworu: „Panie dziękuję ci, że stworzyłeś świat piękny i bardzo różny”. Występują też często epitety, które czynią całą wizję bardziej plastyczną.

  1. Wiersz można podzielić na trzy części: dziękczynną, przebłagalną i modlitwę prośby.
  2. Pan Cogito to człek już dosyć doświadczony przez życie, który poznał wiele krajów i ich bogactw i nadal fascynuje go sztuka i dzieła przyrody.
  3. Zastanawia się nad prawdami ogólnymi i próbuje zanalizować to, co go otacza.

Poddaje swoim przemyśleniom istotę życia. Przechodzi przez dorobek kultury chrześcijańskiej i Morza Śródziemnego. Zbigniew Herbert urodził się w 1924 roku, jest więc przedstawicielem pokolenia Kolumbów. Przeżył II wojnę światową i to doświadczenie naznaczyło go na całe życie. : Niezwykła postać człowieka myślącego – Pan Cogito – Ściągi, wypracowania, lektury

Jaki był Zbigniew Herbert?

Różne twarze Zbigniewa Herberta Dlaczego Klasycy Interpretacja Zbigniew Herbert, Leopold Łabędź i Czesław Miłosz. Paryż, ok.1958 r. (Fot. Archiwum Zbigniewa Herberta, Biblioteka Narodowa) Podróżnik, kobieciarz, wrażliwy obserwator, samotnik. Psychotyk, zmagający się z alkoholem i demonami duszy. Genialny poeta, lwowiak, humanista.

See also:  Dlaczego OgRek Jest Gorzki

Twórca z kanonu lektur i człowiek, wokół którego przez lata rosły mity. Podobno Zbigniew Herbert lubił udawać, że ma brata bliźniaka, znikał bez pożegnania i palił jak smok. W 2018 roku ukazała się pierwsza, kompletna biografia twórcy. Jej autor, Andrzej Franaszek, kilka lat temu napisał książkę, która odbrązowiła Czesława Miłosza.

Czy Herbert, opisany przez niego w „Biografii”, jest równie intrygującym bohaterem? Pisząc biografię wielkiego poety, musiałeś zmierzyć się z jakąś „powszechnie znaną prawdą”. Są przecież mity, zastane narracje, żyje rodzina, której nie chciałeś na pewno urazić.

  1. Czy pisząc tę książkę, czułeś taką presję? Sądzę, iż pisząc biografię nie możemy myśleć o tym, co chcieliby przeczytać inni.
  2. To by nas paraliżowało.
  3. Co tu ukrywać: piszemy po części dla siebie, chcemy wypowiedzieć naszą prawdę, opowiedzieć innym, jak tę czy inną postać rozumiemy.
  4. Nie chodzi mi o przesadne ambicje artystyczne, tym bardziej – o egocentryzm, ale o bycie w zgodzie z sobą.

Nie przygotowywałem tej pracy na czyjeś „zamówienie”, dzięki Bogu nie czułem presji, oczekiwania określonego wizerunku, nikt mnie nie namawiał ani do „tuszowania”, ani do „lustrowania”. Najważniejszą osobą była tu dla mnie Katarzyna Herbertowa, która już wiele lat temu otwarcie mówiła o niełatwych aspektach życia swojego męża – o niewiernościach, chorobie psychicznej. Dlaczego Klasycy Interpretacja Zbigniew Herbert (Fot. Archiwum Michała Kapitaniaka) Niektóre z tych mitów stworzył sam Herbert. Jedna z takich historii, które dogłębnie analizujesz, to rzekoma przynależność do AK i walka w partyzantce. Inna to studia plastyczne i aktorskie. Po co Herbert retuszował, czy wręcz wymyślał własny życiorys? Nie jest prawdą, że Herbert coś nieustannie zmyślał na swój temat.

  1. Trzeba wyważyć proporcje.
  2. Był twórcą, czasem wolał historię ciekawie opowiedzianą niż jej prawdziwszą, ale mniej ciekawą wersję.
  3. I tak dla młodej radiowej dziennikarki wymyślił historię, jak to rodzice posłali go we Lwowie do szkoły kadetów.
  4. Podobała mu się taka opowieść, podobała mu się uwaga w oczach słuchającej go pięknej kobiety.

Dla kogoś innego wymyślił opowieść, jak to pojedynkował się o honor kobiety. Jego przeciwnik miał prawo wyboru broni, wybrał szablę – będąc zawodowym oficerem. A Herbert, choć nigdy wcześniej nie trzymał szabli w ręku, nie tylko nie stchórzył, nie poddał się natychmiast, ale nawet udało mu się przeciwnika zranić. Dlaczego Klasycy Interpretacja W towarzystwie Sławomira Mrożka, w berlińskim mieszkaniu małżeństwa Herbertów, ok.1969 rok (Fot. Katarzyna Herbert, Archiwum Zbigniewa Herberta, Biblioteka Narodowa) W gruncie rzeczy to są historie, które świetnie musiały się sprawdzać opowiadane na rozmaitych spotkaniach towarzyskich.

Herbert przy tym niewątpliwie miał talent aktorski i potrzebę odgrywania ról. Wszyscy naturalnie coś udajemy, ale w jego przypadku bywały to całe etiudy. Standardowy przykład: poznaje kogoś na przyjęciu i natychmiast udaje, że nie jest Zbigniewem Herbertem, tylko jego bratem – z zawodu hydraulikiem. Po co? Może żeby tego kogoś skonfundować albo uciec przed przypisywaną mu rolą? Najwięcej emocji budzi chyba do dziś tzw.

sprawa udziału w ruchu oporu. Ten temat zawsze budził w Herbercie wielkie emocje. Poeta miał jednoznacznie pozytywny, wyidealizowany, wręcz nabożny stosunek do powstania warszawskiego, Armii Krajowej, pokolenia Kolumbów. Bodaj nigdy nie akceptował takiego poglądu, że polska walka zbrojna w czasie okupacji miała też ciemne strony, że powstanie było tragiczną pomyłką, a w okresie okupacji hitlerowskiej tylko niewielka część społeczeństwa działała w podziemiu.

  1. Zdecydowana większość pozostała – jak to Herbert nazwał w jednym z wierszy – „substancją”, martwiącą się jedynie o własne przetrwanie.
  2. Nie znaczy to, iż potępiał tych starających się przeżyć, ale od siebie samego oczekiwał czegoś więcej niż zdołał osiągnąć.
  3. Wojnę przeżył w miarę bezpiecznie, nie walczył, żadną miarą nie można mu tego zarzucać, ale jego najwyraźniej później to uwierało.

Zatem w jego opowieściach o młodości pojawiają się okruchy nieprawdy, które „ulepszają” zbyt zwykły życiorys, czasem zaś – zmieniają go. Stąd napomknienia o np. ranie odniesionej podczas jakieś partyzanckiej akcji. Dodajmy, że zapewne było to o wiele ważniejsze dla samego Herberta niż dla jego odbiorców. Dlaczego Klasycy Interpretacja Zdzisław Najder i Zbigiew Herbert podczas wyprawy kajakowej, okolice Augustowa, lata 50. (Fot. Katarzyna Dzieduszycka, Archiwum Zbigniewa Herberta, Biblioteka Narodowa) Pisząc o stosunku Herberta do kobiet, używasz w swojej książce określenia „Piotruś Pan”.

Piotruś Pan, czyli mężczyzna, który nie chce lub nie potrafi dorosnąć. Dorosły, ale o lśniących oczach i uroku chłopca. W jakim stopniu to określenie charakteryzuje Zbigniewa Herberta? Czy to był jakiś model związku miłosnego, do którego on podświadomie powracał? Każdy z nas bywa inny w stosunku do różnych osób, Herbert także miewał różne twarze w stosunku do różnych kobiet.

Czasem bywał szarmancki, opiekuńczy, dojrzały, a czasem odwrotnie – łobuzował, znikał, unikał odpowiedzialności. Można byłoby zapewne napisać osobną książeczkę o jego miłościach, w tym także tych wyjątkowo bolesnych, jak związek z Haliną Misiołek, starszą o dekadę mężatką i matką dwóch córek, która chciała się z nim związać, rozwiodła się, on jednak zupełnie inaczej wyobrażał sobie własną przyszłość. Dlaczego Klasycy Interpretacja Zbigniew Herbert (Fot. Anna Beata Bohdziewicz, East News) Podobny model związku pojawia się podczas pobytu w Paryżu, gdy Herbert poznaje elegancką Raymondę von Elsen, starszą od niego wdowę z dorastającą córką, kolejną kobietę, która mu matkowała i która się w nim bardzo zakochała.

Oba te związki przypominają trochę jego dzieciństwo, kiedy mały Zbyś był rozpieszczany przez siostrę, mamę i babcię. Inaczej jednak wyglądał jego najważniejszy związek – z Katarzyną Herbert. Gdy się poznają, to ona jest od niego młodsza i z początku – jak sama o sobie mówi – szalenie niedoświadczona, naiwna.

Herbert udowodnił wówczas, że potrafi się opiekować, być szarmancki, czuły, uważny. Być może krucha, a jednak istniejąca równowaga w ich małżeństwie polegała na tym, że z jednej strony Herbert był człowiekiem chorym, który wszelkie praktyczne sprawy chętnie zrzucał na jej barki, ale z drugiej – był mężczyzną fascynującym, niestrudzonym w ciągłej wymianie myśli, inspiracji.

Moglibyśmy przywołać także relacje bardziej szampańskie, jak romans z Angeliką Hauff, austriacką aktorką, który przeżył w latach 60. Tu mielibyśmy sceny wręcz filmowe, gdy ona przywoziła z Paryża ostrygi, drażniła zmysłowym futrem, on zaś podziwiał ją na scenie. I ostatecznie musiał z tej relacji się wyzwolić, uciec z Wiednia do Włoch, wcześniej jednak zadedykował Angelice jeden ze swych najważniejszych wierszy – „Dlaczego klasycy”.

W ogóle lubił znikać, podkreślać swą niezależność, to, że nie został w pełni oswojony. Już w dzieciństwie, kiedy był paruletnim chłopczykiem, zdarzało się, że wychodził z domu, zapowiadając starszej siostrze, że „idzie się zgubić”. Wtedy niewątpliwie chodziło mu o to, żeby zwrócić na siebie uwagę, żeby ktoś go znalazł. Dlaczego Klasycy Interpretacja Zbigniew Herbert (Fot. Anna Beata Bohdziewicz, East News) Wspomniałeś o chorobie psychicznej. Czy możesz wskazać jeden wyraźny moment, w którym Herbert odkrył, że ma „chorą duszę”? Już jako młody mężczyzna czuł się zaniepokojony niektórymi swoimi stanami psychicznymi.

Jego matka miała chorobę afektywną dwubiegunową. Zapewne widywał w młodości, jak zmagała się na zmianę z depresją oraz nadmiernym pobudzeniem, i na pewno przychodziło mu do głowy, że on także może kiedyś zachorować. Poniekąd zresztą pasowało to do pewnej mitologii artysty. Ważny dla jego kondycji psychicznej jest pierwszy dłuższy pobyt na Zachodzie, w latach 1958–1960.

Zapewne wtedy zaczął więcej pić – był młody, dość długo sam, musiał konfrontować się z wyzwaniami nieznanego mu świata. To nie był dla niego pobyt turystyczny, ale twórczy. Był pisarzem, chciał jak najwięcej zobaczyć, poznać, zrozumieć i zatrzymać, ocalić w sobie i swojej twórczości.

Miał ogromne oczekiwania wobec samego siebie. To musiało rodzić wiele napięć, on zaś za pomocą alkoholu starał się odpędzać od siebie niepokoje czy lęki. Moment, o który pytasz, który nie mógł pozostawić już żadnych wątpliwości, to rok 1967. Mieszkając w Antony pod Paryżem, Herbert przeżywa załamanie nerwowe, czuje się osaczony, dotyka go mania prześladowcza.

Stan jest tak poważny, że szuka pomocy u psychiatry, który diagnozuje chorobę dwubiegunową. Pani Katarzyna wspominała kiedyś z wielką szczerością, że był to jeden z powodów, dla których Herbert zdecydował się na małżeństwo. Poznali się w 1956 roku, przeżyli fazę zakochania i entuzjazmu, a potem czas jego „kociej” ucieczki, przekonania, że absolutnie nie jest gotowy do stworzenia stabilnego związku, że najważniejsza jest dlań poezja.

  1. Tak więc ślub wzięli dopiero dwanaście lat później.
  2. I następujące potem trzydzieści lat małżeństwa upłynęło im w obliczu choroby Herberta.
  3. Przypomina to „ruch wahadła”: raz dopada cię ciemność, masz wrażenie, że umrzesz ze strachu, myślisz, że lepiej rzucić się z okna, niż znosić to dłużej.
  4. Potem przychodzi maniakalna aktywność, sztuczny entuzjazm, w takiej fazie Herbert chętnie planował nowe książki, wydawał ostatnie pieniądze, podrywał kobiety i żył przez moment w przekonaniu, że „świat do niego należy”.

Trzeba też dodać, że efektem choroby były całe miesiące, w czasie których nie był w stanie niczego napisać, na niczym się skupić. Przede wszystkim jednak, że choroba nie określała całego jego życia, że walczył z nią, że w wielkiej mierze pozostał suwerenny i twórczy. Dlaczego Klasycy Interpretacja Zbigniew Herbert i Jerzy Kwiatkowski podczas wiosną 1964 ( zdjęcie dzięki uprzejmości wydawnictwa ZNAK) Dlaczego Klasycy Interpretacja W Niemczech, w 1967 roku (Fot. Hans Georg Puttnies) Powiedziałeś mi kiedyś, że są rzeczy, które cię niepokoją w twoim bohaterze. Czy to oznacza, że się zdecydowałeś o czymś nie mówić, nie pisać? Podobnie jak w książce o Miłoszu, starałem się ostrożnie dobierać szczegóły obyczajowe.

Bardzo łatwo jest przytoczyć cytowaną przez kogoś anegdotę i zyskać to, że nasi czytelnicy pomyślą: „Boże, jaki to był okropny facet”. A przecież będzie to wyłącznie maleńki wycinek opowieści o skomplikowanym, fascynującym człowieku. Andrzej Franaszek – ur.1971, absolwent polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim, krytyk literacki, redaktor działu kultury w „Tygodniku Powszechnym”.

Zajmuje się twórczością współczesnych pisarzy polskich. Autor m.in. książek: Ciemne źródło. Esej o cierpieniu w twórczości Zbigniewa Herberta ; Przepustka z piekła.44 szkice o literaturze i przygodach duszy; twórca monumentalnej biografii Czesława Miłosza (Znak 2011), za którą otrzymał Nagrodę Fundacji im. Dlaczego Klasycy Interpretacja Andrzej Franaszek /(Fot. Tomasz Wiech) Andrzej Franaszek, „Herbert Biografia”, wyd. Znak, premiera: kwiecień 2018 Dlaczego Klasycy Interpretacja Fot. materiały prasowe wyd. ZNAK Autor z pieczołowitością portretuje Zbigniewa Herberta. Nie pomija tematów trudnych czy kontrowersyjnych, głęboko wczytuje się w korespondencję i prywatne, dotąd nieznane notatki, by na nowo oświetlić twórczość poety. Pogmatwane losy Herberta wpisuje w historyczną panoramę, co sprawia, że z niemal dwóch tysięcy stron wyłania się nie tylko pasjonująca wielowątkowa opowieść o jednym z najwybitniejszych polskich twórców dwudziestego wieku, ale i o epoce, która go kształtowała i inspirowała.

  • Anna Król – autorka książek Rzeczy.
  • Iwaszkiewicz intymnie i Wszystko jak chcesz.
  • O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego, wydawczyni, reżyserka spektakli teatralnych i projektów audiowizualnych; aktywistka kulturalna, pomysłodawczyni i dyrektor Big Book Festival oraz twórczyni niezależnego centrum literackiego Big Book Cafe.

Anna Król : Różne twarze Zbigniewa Herberta

Dlaczego twórczość Wisławy Szymborskiej Zbigniewa Herberta i Czesława Miłosza określa się mianem poezji intelektualnej?

Poezja intelektualna to termin niezwykle pojemny, mieszczący w sobie przynajmniej dwa znaczenia. Po pierwsze, określenie to może odnosić się do jednego z nurtów w polskiej literaturze po 1945 roku, który został wyodrębniony w szkicach Jerzego Kwiatkowskiego („Wizja przeciw równaniu”) i Kazimierza Wyki („Rzecz wyobraźni”), a który wywodził się z tradycji awangardy.

  1. Chodzi o formację poetów odrzucających kreacyjną wyobraźnię i liryczny klimat na rzecz języka intelektu, ascezy i konkretu,
  2. W tym sensie poezja intelektualna odnosi się przede wszystkim do specyficznej konstrukcji tekstu poetyckiego, podlegającego wyraźnym rygorom formalnym,
  3. Nie konstruuje się tu światów uderzających bogactwem wizyjności w stylu Jerzego Harasymowicza czy Tadeusza Nowaka.

Należałoby wymienić w tym kontekście poezję Tadeusza Różewicza, Juliana Przybosia, Tymoteusza Karpowicza i Czesława Miłosza, Różewicz, począwszy od swoich pierwszych tomów poetyckich („Niepokój” i „Czerwona rękawiczka”), dał poznać się jako twórca porażony doświadczeniem wojny, co przełożyło się na swoiste okaleczenie jego języka poetyckiego,

  1. Wiersze Różewicza są wyraźnie i celowo pozbawione liryzmu, mamy tu do czynienia, jak wskazuje Edward Balcerzan, z „wyobraźnią kamienną”, a więc zimną, a jednocześnie precyzyjną i zintelektualizowaną,
  2. Miłosz z kolei po wojnie zupełnie zmienił swoją „dykcję poetycką” i rozpoczął tworzenie poezji „traktatowej”, a więc opartej na porządku retorycznym, a ponadto opisowej i odwołującej się do sfery rozumu,

Jego pierwsze znaczące powojenne tomy to: „Traktat moralny” i „Traktat poetycki”, pod koniec życia poeta wydał zaś „Traktat teologiczny”. Poezja Miłosza wyraźnie zmierza ku pewnej formule filozoficznej i refleksyjnej, postawie afirmacji świata i życia w duchu tomizmu.

  • Różewicz i Miłosz wykorzystują intelektualizm swojej poezji w celu sformułowania pewnych dyrektyw etycznych,
  • Podobnie czyni Zbigniew Herbert, u którego odwołania do antyku i Biblii, a także precyzyjny, odpoetyzowany język pełnią funkcje moralistyczne.
  • Poeta ten buduje intelektualne parabole, nierzadko stanowiące komentarz do bieżących wydarzeń politycznych, jak w wierszach: „Dlaczego klasycy”, „Potęga smaku” czy „Raport z oblężonego miasta”.

Intelektualizm jest również najbardziej charakterystyczną cechą poezji Wisławy Szymborskiej, która z kolei osiąga mistrzostwo w posługiwaniu się ironią, a także puentą i zaskoczeniem. Podobnie jak u Miłosza, mamy tu do czynienia ze swoistą filozofią poetki, która obcując ze zwykłymi częściami składowymi rzeczywistości, dostrzega kwestie najwyższej wagi.

Czy Zbigniew Herbert dostał Nobla?

Kiedy w roku 1996 autorka „Chwili” odbierała w ratuszu sztokholmskim Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury z rąk króla Szwecji, w Polsce trwała dyskusja, choć raczej pokątna, bo nie bardzo na oficjalnych łamach, czemu lauru tego nie otrzymał autor „Struny światła”. Dla wielu, zarówno krytyków, jak i zwykłych miłośników poezji, zasługiwał on bardziej na ten splendor. Nie obyło się też bez przykrych ataków na laureatkę – a to wypominano jej młodzieńczy romans z socrealizmem (wypomina się zresztą do dziś, np. w recenzji najnowszej książki poetki pod tytułem „Dwukropek” Wojciech Wencel – na łamach „Ozonu” – poświęcił tej kwestii niemal jedną trzecią swojego tekstu), a to znów uprawianie poezji pozbawionej metafizyki, a to czepiano się „przefilozofowania” jej twórczości poetyckiej, a nawet w ogóle kwestionowano jakość dorobku poetki. Odrzucając tego typu rozważania, zapytajmy dzisiaj wprost: dlaczego Zbigniew Herbert nie otrzymał literackiej Nagrody Nobla? Niniejsze domniemania mają oczywiście charakter wysoce hipotetyczny, kulisy tej kwestii (czy w ogóle autor „Rovigo” był kiedykolwiek poważnie brany pod uwagę przez Akademię, a jeśli tak – to w jakich okolicznościach wybierano innych pisarzy – bo przecież wcale nie musiał rywalizować z Szymborską!) poznamy za lat kilkadziesiąt, kiedy protokoły obrad Akademików staną się dostępne dla prasy i badaczy. Skoro zaś nie ma materiałów o charakterze dowodowym, jakby pewnie stwierdził jakiś literacki prokurator, to będziemy musieli bazować na plotkach. Mógł niegdyś Tadeusz Boy-Żeleński napisać „Plotkę o >”, możemy i my dzisiaj pobawić się w nieco podobnym duchu. Przeprowadźmy więc analizę funkcjonujących plotek i spróbujmy je zweryfikować. Przyczyna 1 – czyli plotka o parytecie Istnieje takie oto domniemanie, że Akademikom bliska jest idea „poprawności politycznej”, której efektem jest funkcjonowanie swoistej, a niepisanej rzecz jasna, reguły parytetu – w wyniku której biorą oni pod uwagę nie tylko wszechstronnie rozumianą jakość twórczości kandydatów, ale też liczą się z innymi czynnikami, jak np. płeć, przynależność etniczna, język, w jakim pisarze tworzą, narodowość lub/i miejsce urodzin etc. A także, oczywiście, konteksty polityczne, o których poniżej, bo rzecz wydaje się ważna. Zatem w myśl funkcjonowania domniemanej „reguły parytetu” można by było wyznaczyć swoisty algorytm przyznawania tej nagrody – bo jeśli w danym roku, np. laureatem był czarnoskóry prozaik z Afryki, to w kolejnym roku wzrastają szanse np. białych poetek z Europy itd. Rzecz brzmi oczywiście nonsensownie, a poza tym historia literackiej Nagrody Nobla, przynajmniej w ostatnich dziesięciu latach kompletnie przeczy tej hipotezie. Ostatnim poetą/poetką, która otrzymała nagrodę była właśnie Szymborska, a od tamtego czasu do dziś laur ten nie przypadł w udziale żadnemu lirykowi. Niemniej hipoteza o parytecie istnieje i funkcjonuje, zwłaszcza w tzw. dyskusjach off-record o działalności Akademików. Podsycają je także konflikty wewnątrz samej Akademii, które zostały już ujawnione opinii publicznej. Mam na myśli głównie działalność dysydenta z tego szacownego grona, którym jest Knut Ahnlund. „Gazeta Wyborcza” z 22-23/10/2005 opublikowała jego esej pod tytułem „Spór o literacką Nagrodę Nobla”, w którym poddaje totalnej krytyce twórczość Elfride Jelinek, przy okazji zdradzając nieco tajemnic kuchni samej Akademii. Teza o „poprawności politycznej”, odchyleniu lewicowym itd. Akademików znajduje w tekście pośrednie potwierdzenie. Tak więc, w myśl „reguły parytetu” Herbert więc po prostu nie miał szczęścia – podobnie zresztą jak niegdyś Witold Gombrowicz – znaleźć się „w rozdzielniku”. Przyczyna 2 – czyli plotka o sympatiach politycznych Plotka druga jest w pewnym sensie uradykalnieniem pierwszej. Mówi ona, że Akademicy od wielu już lat nie tyle starają się wypełniać swymi decyzjami standardy „poprawności politycznej”, ile wręcz sympatyzują ze światową lewicą, tym samym popierając pisarzy, których poglądy i twórczość w szeroko rozumianą lewicowość dają się wpisywać. Trzy najjaskrawsze przykłady z lat ostatnich to dramaturdzy Dario Fo (o którym mówi się, że to wręcz lewak czy anarchista) i Harold Pinter (nagrodzony, zdaniem licznych, za pacyfizm, krytykę interwencji w Iraku itd., gdyż najlepsze i najgłośniejsze swe sztuki napisał dobre trzydzieści lat temu) czy Elfride Jelinek (radykalny feminizm, literatura postmodernistyczna). Zbigniew Herbert, który w latach dziewięćdziesiątych wypowiadał się publicznie (np. w tekstach felietonów pisanych dla „Tygodnika Solidarność”) w tonie jednoznacznie antykomunistycznym, nie akceptował porządku okrągłostołowego w Polsce, kontestował dawną lewicę laicką orbitującą m.in. wokół Unii Demokratycznej, a potem Unii Wolności, a wreszcie – nie zawsze zgodnie ze swoją wolą – przywoływany był jako autorytet przez polską prawicę (i to niejednokrotnie tę narodową) – nie mógł w takiej sytuacji liczyć na przychylność Akademii. Byłoby wszelako wielką ironią historii, gdyby polskie wewnętrzne i często mało eleganckie swary miały wpływać na decyzję Akademików. Oznaczać to by mogło, że owe grono bardzo wnikliwie interesuje się (i jest obznajomione) z naszymi niuansami kulturowo – politycznymi: w co osobiście wątpiłbym. Już bardziej ufałbym tezie, że jakieś niepochlebne opinie o działalności i postawie Herberta w latach dziewięćdziesiątych dotarły do uszu członków Akademii za pośrednictwem opiniotwórczych (oficjalnych i „szaroeminencyjnych”) źródeł z Polski. Tych, które bezkompromisowy antykomunizm poety przyjmowały z niesmakiem i irytacją. A jakie to źródła? Tę kwestię – dośpiewaj sobie, drogi czytelniku, sam. Przyczyna 3 -czyli plotka o antyamerykanizmie I trzeci typ plotki związany jest z sympatiami (oraz antypatiami) politycznymi. Niechęć Akademii wobec osoby (i poezji) Herberta miałaby tym razem wynikać z niezwykłej popularności poezji autora „Pana Cogito” za oceanem. W USA ukazywało się nawet przez jakiś czas czasopismo „Mr. Cogito”, a gdy Herbert swojego czasu (niemal czterdzieści lat temu) objeżdżał Amerykę ze swymi wierszami, to występujący obok niego Czesław Miłosz (tłumacz i promotor wierszy Herberta, rzeczywisty autor tego sukcesu) postrzegany był przez wielu, również fachowców, przede wszystkim w roli translatora. Szwedzcy Akademicy mieliby natomiast być – jak to wielu Europejskich intelektualistów – antyamerykańscy, stąd dobiegające zza oceanu zachwyty na temat twórczości Herberta byłyby niczym więcej, jak czymś w rodzaju gwoździa do trumny nagrody. Jakkolwiek udziwniona byłaby ta plotka (wszak akademicy nie szczędzili nagród samym – i to wcale niekoniecznie „postępowym” – pisarzom amerykańskim, w sumie otrzymało ją ośmiu – co lokuje USA w trójce państw z największą ilością laureatów) zdarzyło mi się ją słyszeć niejednokrotnie. Plotka ta o tyle budzi moje wątpliwości, że eksponuje raczej konteksty pisarstwa (i to dość miałkie) niż dotyczy niego samego. Ale my, Polacy, zahartowani w tego rodzaju sporach – gdzie liczy się bardziej osoba i opinia o niej niż jej dorobek – skłonni bylibyśmy takim głosom dać posłuch. Przyczyna 4 – czyli plotka o niedocenieniu Ta znów wydaje się mieć Janusowe oblicze. Na pierwszy rzut oka – wysoce nieprawdopodobna, po chwili każe się jednak zastanowić. Jak wiadomo, był Herbert niemal „ikonicznym” poetą czasów późnej opozycji demokratycznej w Polsce (mniej więcej od połowa lat siedemdziesiątych licząc). Wiersz „Przesłanie Pana Cogito” polska opozycyjna inteligencja recytowała wówczas na pamięć, a Herbert uchodził wręcz za poetę narodowego (co zresztą mu pewnie niezbyt przeszkadzało). Taka wersja odczytań dorobku poety oczywiście nie uwzględnia uniwersalnej perspektywy jego wierszy: nie dostrzega często tragizmu, wątków egzystencjalnych, wątpliwości teoriopoznawczych obecnych w niej, które są oczywiste dla każdego wnikliwszego jej czytelnika. Można zatem mówić o pewnego typu schematycznej „opinii”, jaką cieszyła się – w wątpliwym znaczeniu tego słowa – twórczość autora „Elegii na odejście” w potocznym (a być może także i zagranicznym) odbiorze. Choć oczywiście recepcja pisarstwa Herberta w anglojęzycznym i niemieckojęzycznym obszarze kulturowym przeczy tym opiniom, to nie wiadomo do końca (dziś przynajmniej!), jaki obraz Herbertowego poezjowania wytworzyli sobie Akademicy. Być może Herbert wydawał im się zanadto „polskim”, zanadto zorientowanym na patriotyczne wartości, autorem – a zatem niezbyt godnym światowej nobilitacji. Jeśli tak, to mielibyśmy tu do czynienia z powtórzeniem sytuacji z 1924 roku, kiedy Nobla otrzymał, bardziej uniwersalny pisarz – czyli Reymont (za „Chłopów”), kosztem Żeromskiego – który wydawał się – przynajmniej w oczach Akademii – bardziej hermetyczny, bo „nazbyt” polski właśnie. Z wszystkich plotek – tych tu wzmiankowanych i tych tutaj nieobecnych – ta wydaje się najbardziej racjonalna i – niestety – prawdopodobna. A jeśli rzeczywiście tak być miało, jak opisujemy, świadczyć to może jedynie o kolejnej wielkiej pomyłce czcigodnego grona jurorów. Przyczyna 5 – czyli plotka o dyktacie szwedzkiej publiczności O Wisławie Szymborskiej powiada się żartobliwie, że jest najpopularniejszą współczesną szwedzką poetką. Do tego sukcesu niewątpliwie rękę przyłożył Anders Bodegard, którego kongenialne tłumaczenia oddają w pełni maestrię sztuki Szymborskiej (Bodegard jest w ogóle ambasadorem polskiej literatury w Szwecji i choćby z tego powodu należy mu się obywatelstwo polskie – o wiele bardziej niż należy się jakimś drugorzędnym piłkarzom!). Akademia zatem miałaby zareagować na postawę rodzimej czytającej publiczności, która swym entuzjazmem czytelniczym wymusiła werdykt (nie wspominając już o wrażeniu, jakie na Akademikach zrobiły tłumaczenia Bodegarda!). Podstawową słabością tego rozumowania jest wszakże to, że od lat opinia publiczna (i krytycy) w tym kraju dopomina się bezskutecznie o nagrodę dla szwedzkiego poety narodowego Thomasa Transtromera, nie mówiąc już o innych faworytach szwedzkich czytelników (w tym co najmniej o dwóch Polakach: Adamie Zagajewskim i Ryszardzie Kapuścińskim). A wspomnieć wypada, że wpływ czytelników na jurorów jest w przypadku większości nagród literackich nikły – wystarczy przyjrzeć się jak rozmijają się werdykty jury Nike z wyborami publiczności. W literackim maglu Takie to plotki krążą sobie wokół kwestii pod tytułem „Herbert i Nobel”. Jak widać, literatura, a właściwie życie literackie, też ma swój magiel, w którym „wałkuje się” sprawy niczym z kolorowych czasopism przeznaczonych dla mało wyrobionych czytelników, ekscytujących się drobniejszymi i większymi sensacjami. Jako bonus – jeszcze jeden pogląd, który, ku swemu najwyższemu zdziwieniu, usłyszałem niedawno z ust wykształconego przyjaciela, wykładowcy wyższej uczelni, od lat przebywającego poza Polską. Jego zdaniem winę za brak Nobla dla Herberta ponosi polska małość i zawiść. A osobliwie małość i zawiść Czesława Miłosza, który skonfliktowany z autorem „Struny światła” w latach dziewięćdziesiątych „załatwił” nagrodę Wisławie Szymborskiej (sic!sic!sic!). A swoją drogą szkoda, że Zbigniew Herbert tego Nobla jednak nie dostał!

See also:  Dlaczego Cukier Nie Spada Po Insulinie

Gdzie podróżował Zbigniew Herbert?

Biografia Zbigniew Herbert urodził się 29 października 1924 roku we Lwowie. Tam uczęszczał do szkoły powszechnej pod wezwaniem św. Antoniego oraz gimnazjum im. Kazimierza Wielkiego. W czasie okupacji Lwowa, najpierw sowieckiej, potem niemieckiej, uczył się na tajnych kompletach i w roku 1943 zdał maturę.

  • Wstąpił do Armii Krajowej i ukończył tajną szkołę podchorążych.
  • Imał się różnych zajęć zarobkowych, był między innymi karmicielem wszy w Instytucie Behringa, produkującym szczepionkę przeciw tyfusowi.
  • W roku 1944 przed wkroczeniem Armii Czerwonej do Lwowa, wyjechał do Krakowa, gdzie krótko studiował na Akademii Sztuk Pięknych oraz prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, zaś w roku 1947 ukończył Akademię Ekonomiczną.

Potem osiadł – podobnie jak rodzice – w Sopocie i podjął studia filozoficzne u prof. Henryka Elzenberga na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Równocześnie pracował w Narodowym Banku Polskim w Gdańsku i w redakcji „Przeglądu Kupieckiego”. W roku 1948 wstąpił do Związku Literatów Polskich i zatrudnił się w biurze ZLP.

  1. W tym samym roku zadebiutował jako felietonista na łamach „Tygodnika Wybrzeża”.
  2. W roku 1949 przeprowadził się do Torunia, nawiązał współpracę ze „Słowem Powszechnym”, na którego łamach drukował recenzje, felietony literackie, a także teksty o sztuce i filozofii.
  3. Rok później przeprowadził się do Warszawy, gdzie na łamach tygodnika „Dziś i Jutro” zadebiutował jako poeta trzema wierszami: Napis, Pożegnanie września oraz Złoty środek,

W tym samym roku zaczął regularnie publikować na łamach „Tygodnika Powszechnego” i wystąpił z ZLP, gdy tylko w zaczęła obowiązywać doktryna realizmu socjalistycznego. W roku 1951 przeprowadził się do Warszawy, tutaj nadal pracował twórczo, zaś na życie zarabiał jako kalkulator i chronometrażysta w Nauczycielskiej Spółdzielni Pracy „Wspólna Sprawa”, ekonomista projektant w Centralnym Biurze Studiów i Projektów Przemysłu Torfowego, kierownik administracyjny biura Związku Kompozytorów Polskich, a nawet jako ekspedient w sklepie.

  • Zestaw jego dwudziestu wierszy ukazuje się w roku 1954 na łamach wydanego przez PAX almanachu pod zaczerpniętym z poezji Jerzego Lieberta tytułem «każdej chwili wybierać muszę»,
  • W roku 1955 nawiązał trwającą ćwierć wieku współpracę z miesięcznikiem „Twórczość”, na którego łamach publikował swoje najgłośniejsze wiersze, słuchowiska radiowe i eseje podróżne, a także liczne teksty o sztukach plastycznych i kulturze literackiej w Polsce i na świecie.

W grudniu tego samego roku na łamach tygodnika „Życie Literackie” był jednym z bohaterów głośnej tzw. prapremiery pięciu poetów, będącej wyrazem przełamywania doktryny socrealizmu i zapowiedzią społeczno-politycznych zmian, do jakich doszło w październiku 1956 roku.

  1. Wtedy to, na fali tzw.
  2. Odwilży ukazał się jego debiutancki zbiór wierszy Struna światła, zaś rok później tom Hermes, pies i gwiazda, zawierający nie tylko wiersze, ale również prozę poetycką.
  3. W tym samym czasie pisarz zadebiutował jako dramaturg sztukami Jaskinia filozofów oraz Drugi pokój,
  4. W roku 1958 jako stypendysta Ministerstwa Kultury i Sztuki wyjechał na Zachód, gdzie przybywał do roku 1960.

Podróżował po Francji i Anglii, Włoszech i Grecji. W Paryżu poznał się z Jerzym Giedroyciem i środowiskiem Instytutu Literackiego. Po powrocie do Polski ogłosił w latach 1960–1961 dwie sztuki Rekonstrukcja poety oraz Lalek, zbiór wierszy Studium przedmiotu, a w roku 1962 tom szkiców Barbarzyńca w ogrodzie,

  • Wszystkie te książki spotkały się z wysokim uznaniem krytyki oraz czytelników.
  • Jego utwory na język niemiecki zaczął tłumaczyć Karl Dedecius, zaś na angielski Czesław Miłosz.
  • W roku 1963 pisarz otrzymał swoją pierwszą ważną nagrodę Fundacji im.
  • Ościelskich w Genewie, zaś w roku 1965 nagrodę im.
  • Fundacji im.

Jurzykowskich w Nowym Jorku oraz przyznawaną w Austrii Internationaler Nikolas Lenau Preis. W roku 1965 podjął pracę jako kierownik literacki Teatru im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim oraz wstąpił do zespołu redakcyjnego utworzonego wtedy miesięcznika „Poezja”, gdzie był zatrudniony do roku 1968.

W tym samym roku ożenił się z Katarzyną Dzieduszycką. Na przełomie lat 60. i 70. wielokrotnie wyjeżdżał za granicę, podróżował po Europie i Ameryce Północnej. W roku akademickim 1970/1971 pracował jako visiting professor na uniwersytecie w Los Angeles, został przyjęty do Akademie der Künste w Berlinie Zachodnim oraz do Bayerische Akademie der Schönen Künste w Monachium.

W 1969 opublikował tom poezji Napis, w roku 1970 zawierające cztery utwory Dramaty, zaś w 1971 w prestiżowej serii wydawnictwa Czytelnik Wiersze zebrane, Wyrazem uznania, jakim cieszył się za granicą, była przyznana mu w Austrii w roku 1973 Nagroda im.

  1. Johanna Gottfrieda Herdera.
  2. W roku 1974 wykładał na Uniwersytecie Gdańskim, opublikował swój najgłośniejszy zbiór wierszy Pan Cogito, natomiast rok potem podpisał się pod Memoriałem 59 w proteście przeciwko planowanym przez władze PRL zmianom w Konstytucji, zwłaszcza wprowadzeniu do niej zapisów o kierowniczej roli PZPR oraz wieczystym sojuszu z ZSRR.

Opowiedział się wtedy po stronie opozycji demokratycznej. Wkrótce, obłożony przez cenzurę zakazem druku, wyjechał za granicę. W roku 1979 na łamach „Twórczości” udało się jednak opublikować pierwsze szkice z cyklu Apokryfy holenderskie, które dopiero w roku 1991 ukażą się w książce Martwa natura z wędzidłem,

Do roku 1981 przebywał głównie w RFN, Austrii oraz we Włoszech. Po powrocie do Polski związał się z wydawanym poza cenzurą czasopismem „Zapis”, uczestniczył w życiu politycznym oraz kulturalnym organizowanym przez NSZZ „Solidarność”. Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 publikował wyłącznie w wydawnictwach podziemnych oraz emigracyjnych.

W 1983 wydał tam 18 wierszy oraz Raport z oblężonego Miasta, W 1986 osiadł w Paryżu, gdzie zmagał się z chorobą i finansowymi niedostatkami. Na emigracji uhonorowano go Nagrodą Węgierskiej Fundacji Księcia Gabora Bethlena oraz Nagrodą im. Bruno Schulza, a także Nagrodą amerykańskiego PEN Clubu, wreszcie Nagrodą miasta Vilenica oraz Jerusalem Prize for the Freedom of the Individual in Society.

W roku 1990 w Paryżu wydał zbiór Elegia na odejście i niebawem podjął decyzję o powrocie do Warszawy, dokąd wrócił przez Amsterdam i Berlin w styczniu 1992 roku. W następnych latach nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego wznowił wszystkie swoje dotychczasowe zbiory wierszy, tomy szkiców oraz dramatów. Nawiązał współpracę z „Tygodnikiem Solidarność”, zainicjował dwie akcje: poparcia niepodległości Czeczenii oraz rehabilitacji pułkownika Ryszarda Kuklińskiego.

W latach 1994–1996 uhonorowano go nagrodami Krytyków Niemieckich im. Thomasa Eliota, a także Miasta Münster. Zmagając się z postępującą chorobą przygotowywał do wydania książek, nad którymi pracował od lat, a które ukazały się dopiero po jego śmierci: Labirynt nad morzem oraz Król mrówek,